Spadajace małpki || Zabawa dla całej rodziny

Jesteśmy w tej grupie ludzi, którzy uwielbiają wszelkiego rodzaju gry czy to planszowe czy karciane! Zdecydowanie bardzo miło spędza nam się czas podczas takiej formy zabawy. W szczególności jesienią i zimą, kiedy to aura za oknem nie sprzyja by spędzać czas na powietrzu - co z kolei lubimy, gdy sezon wiosenny i letni w pełni :) 

Dziś chciałabym Wam przedstawić grę, którą poznałam dzięki pracy w przedszkolu. Łucja wtedy była dużo za mała by korzystać z tej formy zabawy, ale pamiętam jak dziś, postanowiłam, że gdy tylko Ona podrośnie to Spadające małpki będą w naszym posiadaniu. Gdy skończyła trzy lata kupiłam je bez wahania.

Producent na opakowaniu zaznacza, że jest ona przeznaczona dla dzieci powyżej piątego roku życia. Jednak uważam, że młodsze dzieci świetnie sobie poradzą ze zrozumieniem zasad.


SPADAJĄCE MAŁPKI - gra dla małych i dużych

Przygotowanie do gry jest bardzo proste, wystarczy złożyć dwa plastikowe kawałki, imitujące pień drzewa i umieścić je w podstawce. Następnie należy nałożyć koronę drzewa. Patyczki umieścić w specjalnie przeznaczonych otworach w drzewie, tak by utworzyły ''siatkę''. Przez otwór na górze drzewa należy wrzucić wszystkie małpki, każda z nich musi zawisnąć swoim ogonkiem na patyku. Na dołączonej do zestawu kostce nie znajdziemy cyfr, są umieszczone na niej kolory. Po wyrzuceniu danego koloru gracz wyciąga odpowiedni patyczek z pnia. Uważając przy tym, aby nie strącić żadnej małpki. W grze chodzi o to by zostać posiadaczem jak najmniejszej liczby figlarnych małpek.

Jest to gra, która wymaga zręczności i dużej ilości szczęścia - tutaj nie ma co się oszukiwać, łut szczęścia przy wyciąganiu patyczków przyda się każdemu. Jest to bardzo efektowny sposób na spędzenie wolnego czasu. Gra ta rozwija obszar logicznego myślenia oraz refleks. W tej grze dzieci mogą uczestniczyć bez dorosłych osób. Jej zasady są możliwe do opanowania dla każdego malucha. Nawet trzylatek nie będzie miał problemu z ich zrozumieniem.  

Uwaga Spadające Małpki nie nudzą się naszym pociechom tak szybko jakbyśmy myśleli! Łucja mogłaby w nie grać na okrągło i bez końca. Polecam z całego serca <3

Zakupu Spadających małpek możecie dokonać 

TUTAJ - dla wysyłki w Polsce

TUTAJ - dla wysyłki w Anglii




Książeczki dla dzieci - kolekcja Łucji || Opowieści mojego dzieciństwa

Jesienne wieczory sprzyjają pogłębianiu rodzicielskiej więzi z dzieckiem.  Bo przecież nie ma nic cenniejszego niż wspólne spędzanie wolnego czasu z Naszą pociechą. Z dnia na dzień dostrzegam czas, który gna nieubłaganie, zmieniając moją małą dziewczynkę w coraz to starszą i bardziej niezależną ode mnie pannę. Zaczynam żałować, że moja córka tak szybko dojrzewa. A przecież jeszcze nie dawno modliłam się do niebios by w końcu zaczęła komunikować swoje potrzeby lub po prostu potrafiła zająć się sama sobą na więcej niż 10 minut. Wracając do wspomnianej więzi, każdy z Nas ma jakieś swoje sprawdzone sposoby na wypełnienie wolnego czasu swojego dziecka. U nas ostatnimi czasy, idealnie sprawdzają się książeczki czytane przez moją skromną osobę. Jako że Łucja uczy się w szkole angielskiej i cała jej edukacja skupia się właśnie w ich programie edukacyjnym, nie dorzucam jej jeszcze nauki polskiego czy czytania polskich książek. Tak też historię, które przeważnie wieczorową porą czytam jej są w języku polskim. 

Gdy Łucja była jeszcze niemowlęciem, w sieci sklepów Biedronka można było zaopatrzyć się w pięknie wydane książki z historiami mojego dzieciństwa. Pinokio, Czerwony Kapturek czy Śpiąca królewna to tylko namiastka całej naszej kolekcji, do której wracamy regularnie. Książki wydawnictwa Olesiejuk przypadły mi do gustu bardzo intrygującymi ilustracjami. Są one starannie wykonane. Cała oprawa książki wydaje się na pierwszy rzut oka być nienaganna.  Jeśli mogę wtrącić swoje zdanie odnośnie do samej ilustracji to uważam, że jest ona idealnie nieidealna. Nie kreuje w dziecku sztucznego obrazu piękna, który niestety ma zły wpływ na samoocenę dzieci w wieku późniejszym. Postaci nie są wyidealizowane co do mnie przemawia za całością wydanych książek.

Każda historia jest dobrze przeze mnie zapamiętana, a teraz dzięki włoskiej ilustratorce Francesco Rossa moje oczy wyobraźni płoną jeszcze bardziej. Wszystko za sprawą ilustracji jakie ów kobieta stworzyła do każdej z opowieści. To właśnie one zdecydowały, że 5 lat temu zakupiłam całą dostępną kolekcję. Pamiętam, że nie wyniosło mnie to dużo jak za dobrze wydaną i solidną książkę. Za jedną sztukę zapłaciłam 4,99zł A jak wspomniałam, książki mamy w posiadaniu już 5 lat i nadal są w nienagannym stanie! Tak, dobrze czytacie, zakupiłam je, gdy Łucja była jeszcze niemowlęciem i nie miała zielonego pojęcia o tych historiach. Teraz jest ich fanką tak samo jak ja. Bo które dziecko nie lubi przygód niefrasobliwego Piotrusia Pana, czy ciekawskiej Alicji z krainy czarów?

Poniżej na zdjęciu Nasza cała kolekcja książek z historiami mojego dzieciństwa. Wydane przez wydawnictwo OLESIEJUK – a część z nich możecie zakupić TUTA Swoją drogą, jestem bardzo ciekawa jakie książki wybierasz dla swoich dzieci, czym kierujesz się przy ich wyborze. I czy ilustracje mają dla Ciebie jakieś znaczenie?

Chętnie poznam polecane przez Ciebie książki dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Z interesującą historią w środku. Zostaw proszę w komentarzu tytuły bym mogła się im bliżej przyglądnąć.

P.S Czekam na dostawę kilku książek w tym My dzieci z Bullerbyn – mam nadzieję, że Łucja pokocha tę opowieść 

P.S2 Tutaj zostawiam link do tych książeczek, które posiadamy i które są jeszcze dostępne na stronie wydawnictwa:

CZERWONY KAPTUREK 

KOPCIUSZEK 

KRÓLEWNA ŚNIEŻKA 

ŚPIĄCA KRÓLEWNA  

ALADYN




Nasze polskiei gołąbki || W poszukiwaniu smaku z dzieciństwa

 


Jeśli ktoś zadałby mi pytanie, co mogłabym jeść bez końca i do końca, odpowiedź jest prosta i jedna. Są to nasze polskie gołąbki 😍 Najlepsze zawsze robił mój tata. Nie ma sobie równych w ich smaku. Za każdym razem, gdy robię je ja, staram się by były jak najbardziej zbliżone w smaku do tych, które pamiętam z rodzinnego domu. Im więcej razy robię gołąbki tym coraz bliżej mi do ideału 🙈 Są czasochłonne to należy przyznać bez dwóch zdań, ale wynagradzają pracowitość wyrafinowanym smakiem. I można by stukać się w głowę, że kapusta ryż i mięso mogą pobudzać tak bardzo nasza wyobraźnię, ale to połączenie jest po prostu sztosem 👌

 

Składniki i ich proporcje:

1.5 kg mięsa - u nas mielona wieprzowa szynka

500 g ugotowanego ryżu

2 główki kapusty włoskiej

2 duże cebule

Sól, pieprz i mielona słodka papryka - jedyne przyprawy, których używam

 

Na pierwszy ogień idzie naszą kapusta. Należy usunąć z niej głąb i sparzyć w dużym garnku. Robię to do momentu aż liście bez problemu będą się z niej rozwarstwiać. Studzę na cedzaku. Następnie przechodzę do farszu.

 

Surowe mięso przekładam do dużej miski a następnie dodaje ugotowany, jeszcze ciepły ryż. Wszystko razem mieszam. Na patelni szkle cebulę posiekaną w drobną kostkę. Robię to na oleju - nie przypal, by uniknąć gorzkiego smaku. Sole cebulę jeszcze na patelni. Gdy ta będzie gotowa, przekładam ja do miski z mięsem i ryżem - ważne, aby była jeszcze gorąca. Wrzucam cała zawartość patelni wraz z olejem, na którym nasza cebula się dusiła. I tutaj zaczynają się schody. Soli, pieprzu i papryki używam na oko. Nie mogę podać Ci proporcji, gdyż każdy ma inne upodobania smakowe. A wręcz nawet nie wiem, ile tych przypraw tam wyspałam. Ubieram rękawiczkę i zawartość dużej misy dokładnie mieszam. Wtedy też próbuje swojego farszu i ewentualnie dodaję sól i/lub pieprz. 

 

Kolejnym etapem jest pozbycie się zgrubień na liściach kapusty - umożliwi to równomierne ich uduszenie.

 

Następnie przystępujemy do zawijania farszu w liście kapusty. Nakładamy niewielką ilość na sam środek i zawijamy. Najpierw dół liścia, następnie boki i resztę rolujemy. Gotowego gołąbka przekładamy do garnka wyłożonego na dnie liśćmi kapusty. Gdy nasz garnek wypełni się po brzegi, na wierzch kładziemy również liście kapusty. Uwaga! Do dalszego etapu używam kostki wieprzowo drobiowej 🙈 Rozpuszczam taka w około 700ml wrzącej wody i wlewam do garnka z gołąbkami. Ale możesz również użyć wody i przypraw takich jak ziele angielskie, liść laurowy sól, pieprz wszystko zależy od Twoich upodobań. Ja robię tak jak robi mój tata by ten smak uzyskać 1:1 ✌️

Dusimy przez minimum 2h - ale czas ten może być zależny od garnka jaki użyjecie.

Ja robię to w zwykłym garnku z grubym dnem, moi rodzice posiadają szybkowar z dawnych czasów. To taki garnek, który się zakręca i przez gwizdek uchodzi para

🙈 Muszę koniecznie sobie taki sprawić 😂


Lubicie gołąbki? Posiadacie swoje świetne receptury na ich przygotowanie? Koniecznie zostaw komentarz pod tym postem bym mogła zobaczyć, jak one powstają u Ciebie 

Szybkie i efektowne przekąski

Witajcie Kochani, dziś mam dla Was wpis nieco inny niż dotychczas. Sezon spotkań trwa. Lato jeszcze w pełni. Każdy z nas posiada swoje sprawdzone sposoby, aby szybko przygotować dania lub przekąski, które zachwycą naszych gości.

W ramach współpracy z osobami, które prowadzą również blog i konta kulinarne na Instagramie, przygotowaliśmy dla Was wspólnie ten oto post. Znajdziecie tutaj 6 różnych szybkich i efektownych przekąsek na letnie spotkania ze znajomymi. Bo kto z Nas nie lubi dobrze podjeść, gdy dookoła klimat i atmosfera w doborowym towarzystwie trwa. Nie przeciągając dłużej, zapraszam do dalszej lektury.


NIBY ZAPIEKANE KANAPECZKI

Ja mam dla Was dzisiaj hit mojej ostatniej imprezy. Zniknęły nawet nie wiem, kiedy. Nim się obejrzałam a cała bagietka została pochłonięta ze smakiem przez przybyłych gości. Tym przepisem podzieliła się ze mną moja dobra koleżanka, której bardzo za to dziękuję.

Specjalnie nazwałam je „niby zapiekanymi”, bo dzięki użytym składnikom goście myśleli, że użyłam piekarnika, aby je zrobić. Co jest absolutnie nieprawdą. Nie sprawiły mi większego wysiłku a całość można ogarnąć w 15minut. Chyba, że kupisz więcej bagietek 😉

Składniki:

1 długa świeża bagietka

300g sera w całości

2 łyżki majonezu

2 ząbki czosnku

Sól, pieprz, mielona słodka papryka

Opcjonalnie – niewielkie ilości rzodkiewki, ogórka zielonego, szczypioru czy pomidora koktajlowego.

Ser zetrzeć na małych oczkach tarki, dodać majonez i przeciśnięty przez praskę czosnek. Doprawić niewielką ilością soli. Pieprz i papryki użyj według uznania. Całość dokładnie wymieszaj. Następnie pokrój bagietkę nieco pod skosem na malutkie kanapeczki. Uzyskaną pastą posmaruj swoje kromeczki i udekoruj wspomnianymi warzywami. Kilka plastrów rzodkiewki czy pomidora sprawi, że nasza przekąska będzie jeszcze apetyczniej wyglądać. Majonez z serem tworzą złudne wrażenie zapieczonych w piekarniku. Gwarantuję, że skradną kubki smakowe Twoich znajomych! 

KOTLET NA RAZ

Mini kotleciki mielone sprawdzą się idealnie, jeśli wiemy, że w towarzystwie znajdą się miłośnicy mięsa 😊 Co prawda są nieco czasochłonne – bo kto w mgnieniu oka ukręci malutkie kuleczki, ale jeśli dojdziesz do wprawy może zając Ci to niewiele czasu. Podawane z sosem czosnkowym będą strzałem w dziesiątkę!

Składniki:

300 g mielonej łopatki lub szynki

1 jajko

2 ząbki czosnku

Sól, pieprz, mielona czerwona papryka, majeranek – dużo majeranku.

Wszystkie składniki umieścić w misce i połączyć za pomocą dłoni – zawsze robię to w ten sposób, wtedy mam całkowitą pewność, że użyte przyprawy połączyły się dokładnie z mięsem. Soli, pieprzu oraz papryki dodajemy według własnego uznania. Natomiast majeranku bym nie szczędziła 😊 Następnie turlamy w dłoni tak by nadać odpowiedni kształt. Wszystkie kotlety smażymy na niewielkiej ilości oleju bez użycia panierki. W tym przypadku całkowicie wykluczam bułkę tartą z przepisu.

SOS CZOSNKOWY

3 łyżki jogurtu naturalnego,

2 łyżki majonezu,

8 ząbków czosnku (+/-)

½ łyżeczki koperku suszonego

Sól, pieprz i kilka kropli soku z cytryny

Wymienione składniki umieszczamy w miseczce, a czosnek przeciskamy przez praskę. Wszystko razem mieszamy i odstawiamy na bok. Ten sos przygotowuję zawszę w takim samym schemacie, czasami różni się jedynie wielkością poszczególnych porcji, a wszystko to zależy od tego, ile sosu czosnkowego planuję zrobić.


Czas na przepisy moich współautorów dzisiejszego wpisu


TO.MOSZ.DOBRE – blog prowadzony przez sympatyczną Gosię. Jej przepisy wydają się być smaczne i proste do wykonania. Miłośniczka pieczenia. Na blogu Gosi znajdziecie, przepisy które wydają się być jakże banalne a za razem okraszone kolorowymi zdjęciami.

''Okres chipsów, coli i tanich napojów alkoholowych, byle woltaż się zgadzał mam już za sobą. Kiedyś paczką znajomych co chwilę się widzieliśmy, dobry widok na wodę, gorące wieczory i mnóstwo komarów, które nam nie przeszkadzały. Minęło kilka lat od takich młodzieńczych czasów, niestety wir pracy i obowiązków w świecie dorosłych nie pozwala na częste spotkania. To też, kiedy mam się widzieć ze znajomymi, staram się jakoś ciekawiej do tego przygotować, oczywiście na tyle ile mam czas, czyli niezbyt wiele, dlatego wlatują zawsze szybkie przekąski, z tego co mam akurat pod ręką. Więc zapraszam po przepisy ♥️''

TALERZOWA SAŁATKA

- Dowolna sałata - garść (w moim przypadku to była masłowa)
- 2 łyżki pokrojonej czerwonej cebuli
- 1 pomidor
- półśredniego ogórka
- szczypta szczypiorku
- 70 g. Twarogu półtłustego
- 50 g. Słonecznika solonego obtoczonego w papryce słodkiej


Wszystkie warzywa kroimy. Rozkładamy sałatę na duży talerz i dokładamy resztę warzyw, rozdrabniamy palcami twaróg i kładziemy na górę sałatki.

Sos:
1 łyżka majonezu
2 łyżki gęstego jogurtu
sól, pieprz do smaku
Polewamy tuż przed podaniem sałatkę.

Smacznego! 

OWOCE POD KRUSZONKĄ KOKOSOWĄ
150 g. mąki pszennej
50 g. cukru pudru
100 g. masła
50 g. musu kokosowego lub śmietanki kokosowej
Dowolne owoce ok. 200 g.
W moim przypadku to borówki.


Owoców myjemy, odstawiamy do wysuszenia. Mąkę i cukier puder mieszamy. Kroimy masło na kostkę i dodajemy razem z musem kokosowym do reszty składników zagniatając ciasto. Piekarnik nastawiamy na ok. 160 stopni. Owoce przekładamy do foremek lub jednej blaszki i zasypujemy kruszonką.
Pieczemy ok 20 min. lub do zarumienienia kruszonki.

Zostawiamy do ostygnięcia lub jemy jeszcze lekko ciepłe

Smacznego!


O_kuchnia_mac jak sami o sobie piszą „Stary gotuje, wręcz czaruje a ona konsumuje” profil na Instagramie o bardzo oryginalnej nazwie, który prowadzi wspólnie para. Przygotowali dla Was pieczywo serowo - czosnkowe oraz hummus :)

CHLEBEK SEROWO CZOSNKOWY DO GRILLA

''Mamy dla Was mega dodatek do grilla, który znika ze stołu szybciej niż soczysta karkóweczka! Wiem, że padły teraz mocne słowa, bo cóż może być lepsze niż karkówka prosto z grilla, ale uwierzcie mi… i przygotujcie od razu dwa bochenki 😊''

Przepis:
Bochenek krojonego chleba (chyba, że chce Ci się kroić)
Masło
Czosnek (ile lubicie…)
Zielona cebulka
Potarty na drobnych oczkach ser
Sól, pieprz, oregano

Masło, czosnek, zieloną cebulkę i ser mieszacie razem, tworząc mega zarąbiste masło czosnkowe z serem i zieloną cebulką! I oczywiście przyprawy wedle uznania. Tym fit smarowidłem przekładamy krojony chleb, zawijamy to cudo w sreberko i wkładacie do pieca na jakieś 30 minut, 200 stopni z opcją termoobiegu.
Wszystko oczywiście zależy od piekarnika… najlepiej co jakiś czas sprawdzać czy górna część chlebka lekko chrupie, kiedy dotykacie palcem
😊

Rezultat na zdjęciach, zniknie szybciej niż powiecie „smacznego”! 😊
U nas to hit!

BÓB - HUMMUS

''Dip nie tylko na bazie śmietany. Hummus - niekoniecznie z tahini 😉 Czy my będziemy znowu fit?''

Składniki:
1 puszka cieciorki
aquafaba (woda z puszki) zależy na jakiej konsystencji nam zależy
1 ząbek czosnku
2 łyżki cytryny
1 łyżka oliwy z oliwek
 

Cieciorkę przełóż do miski, dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek, łyżkę oliwy z oliwek, łyżkę soku z cytryny oraz aquafabe (możesz dodawać stopniowo). Wszystko zmiksuj na gładką masę.

- dodaj swoje ulubione przyprawy, a zmienisz smak hummusu

Z paluchami chlebowymi smakuje wyśmienicie, ale hummus otulony surowymi warzywami również się sprawdzi!



Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis przypadł Wam do gustu, a podrzucone przez nas przepisy zostaną wykorzystane w najbliższym czasie. Koniecznie podzielcie się w komentarzu Waszymi sprawdzonymi sposobami na szybkie przekąski, którymi raczycie swoich bliskich i znajomych podczas imprez 😊

Wpis został przygotowany z osobami prowadzącymi konta kulinarne na Instagramie oraz piszące własne blogi. . Zdjęcia do przekąsek – są autorstwa każdej z osób, dzielącej się swoim przepisem. Autorów 4 pozostałych przepisów znajdziecie pod tymi nazwami, wystarczy kliknąć poniżej

TO.MOSZ.DOBRE - blog

TO.MOSZ.DOBRE - intagram

O_kuchnia_mac - instagram

Ziołowy chlebek do rwania

Ostatnie wieczorne poczynania w kuchni zaowocowały chlebkiem ziołowym do rwania 😍Przepis został podpatrzony w Internecie, ale nie jest odzwierciedleniem 1:1. Zmodyfikowałam proporcje i uważam, że są one idealne. Ciasto drożdżowe jeszcze nigdy nie wyszło mi tak puszyste i elastyczne zarazem. Dzielę się przepisem, bo to idealny dodatek do lekkich sałatek lub jako przekąska na stół, gdy w domu goście 👌 Ja często podaję bagietki czosnkowe te kupne, ale coś czuję, że będzie zmiana ️ Przyznacie, że wyszedł genialnie 😏



Składniki na masło ziołowe

3zabki czosnku

Garść pietruszki

Garść kopru

Łyżeczka suszonego oregano

150/200g maska 

Szczypta soli

Pietruszkę, koper i bazylię szatkuje bardzo drobno. Masło powinno być w temperaturze pokojowej tak by idealnie połączyło się ze wszystkimi wspomnianymi ziołami. Przyprawiamy solą i dokładnie na mieszam łącząc wszystko w jednolitą masę.


Składniki na ciasto

400 g mąki 

300ml ciepłej wody

8g drożdży suchych

Łyżeczka soli 

Łyżeczka cukru

Łyżka oliwy

 

◾ Wszystko razem zagnieść na jednolitą masę i odstawić na 45minut aż ciasto wyrośnie.

◾ Po tym czasie zagnieść raz jeszcze, rozwałkować na prostokąt o grubości około 0.5cm

 Posmarować całość naszym masełkiem ziołowym i kroić wzdłuż na 3cm paski.

◾ Każdy z pasków złożyć jak harmonijkę i włożyć pionowo do blaszki z papierem do pieczenia

◾ Do piekarnika 180stopni 25 minut 


Podawaj na ciepło lub zimno w zależności od upodobań 👌 

Obiad w pół godziny - to proste!

Tagliatelle z kurczakiem w sosie śmietanowym z pieczarkami i ziołami. Nazwa może złudnie podpowiadać, że to danie jest bardzo skomplikowane do wykonania. Ale nic bardziej mylnego! To prosta potrawa do przygotowania w 30 minut w zaciszu własnej kuchni.  A produkty, których będziesz potrzebował są następujące: 

2 kurze piersi

4 duże pieczarki

2 ząbki czosnku

4 liście bazylii

Garść koperku

Ok 20cm pora

Śmietana 30%

5 kulek makaronu Tagliatelle

Olej, sól, pieprz, papryki słodka czerwona

Krok I Pierś kroimy w kostkę, przyprawiamy solą, pieprzem, papryką słodką i łyżką oleju. Całość mieszamy tak by przyprawy obtoczyły każdy kawałek mięsa. Pozostawiamy na kilka minut a w tym czasie przygotowujemy resztę składników. Pieczarki kroimy w cienkie plastry a por w talarki. Listki bazylii siekamy drobno.

Krok II Na rozgrzaną patelnię przekładamy nasze mięso. Smażymy do zarumienienia się z każdej ze stron. Następnie wrzucamy por i smażymy jeszcze przez chwilę. Dodajemy pieczarki wraz z bazylią i pozostawiamy pod przykryciem na małym ogniu.

Krok III Nastawiamy wodę na makaron. Gotujemy według instrukcji na opakowaniu.

Krok IV Do naszej patelni z mięsem i pozostałymi składnikami wlać około 300ml śmietanki 30%. Doprawić pieprzem, solą, koperkiem i dwoma ząbkami czosnku przeciśniętymi przez praskę. Pozostawić na wolnym ogniu do momentu zredukowania się śmietany.

 

Życzę smacznego! 😊


 



OrganicLife Dezodorant Botaniczny || -25% na zakupy kosmetyków naturalnych

Hej Kochani, witam się z Wami kolejnym postem. Odrobina zmiany tak by nie wpaść w monotematyczność na mojej stronie 😊 Tym razem będzie to wpis dedykowany kosmetykowi do pielęgnacji ciała, jaki miałam szansę ostatnio nabyć. Kosmetyki naturalne to temat rzeka. Posiadają swoje plusy oraz minusy tak samo jak kosmetyki syntetyczne. I nie każdy musi się z nimi polubić. 

Marka OrganicLife jest mi znana od niedawna. Dopiero od miesiąca zaczynam zapoznawać się z ofertą produktów dostępnych w ich sklepie internetowym, jak i poszerzać swoje zbiory tych naturalnych kosmetyków na mojej łazienkowej półce. Dziś chciałabym się skupić na Botanicznym dezodorancie tejże marki. 

Jestem osobą, która sceptycznie podchodzi do kosmetyków naturalnych. Zanim zaczęłam stosować wspomniany dezodorant musiałam na własne oczy przejrzeć cały skład jaki został wspomniany na odwrocie opakowania. Uwierzcie lub nie, ale sprawdziłam każdą nazwę. I muszę przyznać, że nie znalazłam nic niepokojącego. Tak też botaniczny dezodorant OrganicLife zawiera:
  • Oczar wirginijski
  • Lukrecja gładka
  • Jeżówka purpurowa
  • Szałwia lekarska
  • Chmiel
  • Skrzyp polny
  • Chrząstnica kędzierzawa
  • Olejek grejpfrutowy
  • Olejek cytrynowy
Na etykiecie widnieje również nazwa alkohol benzylowy i wydawać by się mogło, że brzmi to przerażająco, tak też musicie wiedzieć, że ten alkohol został dopuszczony przez organizacje certyfikujące kosmetyki naturalne i uznany za bezpieczny. Norma jaka została uznana za bezpieczną w gotowych kosmetykach to 1% stężenia. Alkohol ten stosuje się w kosmetykach w kilku funkcjach. Wykorzystywany jest jako substancja zapachowa ze względu na właściwości aromatyczne, jako substancja konserwująca uniemożliwiająca rozwój drobnoustrojów w produkcie, co może nastąpić podczas jego codziennego stosowania. Ponadto pełni funkcję regulatora lepkości i rozrzedzenia wpływa na odpowiednią konsystencję danego produktu, która zależy od jego przeznaczenia. Alkohol benzyl to również rozpuszczalnik dla innych substancji hydrofilowych obecnych w danym kosmetyku.

Jeśli chodzi o skład, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Często producenci przypinają swoim kosmetyką łatkę kosmetyków naturalnych a w składzie znaleźć możemy niezłe szambo. W tym przypadku marka OrganicLife okazała się rzetelna i słowna. Co z pewnością dobrze rokuje, jeśli chodzi o kolejne zakupy u tego producenta.

Przejdźmy teraz do sedna sprawy. Czy ten kosmetyk faktycznie działa? Zanim odpowiem Ci na to pytanie musimy przypomnieć sobie czym jest dezodorant. Otóż nie każdy z nas ma świadomość różnicy jaka jest między antyperspirantem a dezodorantem. Wydawać by się mogło, że mają takie same działanie co jest tylko złudzeniem. Dezodorant opiera się na maskowaniu nieprzyjemnego zapachu. Zawarte w nim związki mają za zadanie zmniejszać ilość bakterii na skórze i zapobiegać rozkładowi potu. Nie wpływają one jednak na intensywność pocenia. Ich działanie jest delikatne i krótkotrwałe. I tyle w temacie! Tak powinien zachowywać się dobry dezodorant.

Botaniczny dezodorant OrganicLife w 100% pokrywa się z wyżej wymienionymi cechami. Piękny cytrusowy zapach neutralizuje nieprzyjemną woń potu. Nie podrażnia skóry pod pachami i doskonale koi po depilacji w tamtym miejscu. Podczas pierwszych dni używania tego dezodorantu moja skóra pod pachami wydzielała wzmożoną ilość potu. Było to dość krępujące, ale i do przeżycia, gdyż nieprzyjemny zapach był maksymalnie neutralizowany. Od wielu lat stosowałam antyperspirant, który ma za zadanie ograniczyć pocenia. I przyznaję, że mokre plamy na ubraniu to temat mi obcy. Do momentu aż nie zaczęłam używać produktu od OrganicLife. To już prawie miesiąc bez przerwy jak sięgam po ten produkt i muszę Wam powiedzieć, że jest on bardzo ciekawym kosmetykiem. Odnoszę wrażenie, że z tygodnia na tydzień powoduje on mniejsze wydzielanie potu. Być może to jedynie złudzenie, gdyż nie uprawiam sportów ekstremalnych a w pracy wysiłek fizyczny jest umiarkowany. Jestem bardzo ciekawa jak będzie zachowywać się w momencie, gdy wrócę na siłownię… 

Reasumując dzisiejszy wpis. Dezodorant botaniczny o grejpfrutowo – cytrusowym zapachu przypadł mi do gustu. Mogę śmiało powiedzieć, że zaprzyjaźniłam się z nim i z pewnością sięgnę po niego raz jeszcze, gdy to opakowanie dobije do dna. Jeśli jesteś jednak osobą prowadzącą aktywny tryb życia i cenisz sobie komfort - wydaje mi się, że tego typu kosmetyki mogą nie być dla Ciebie. Wszystko jednak zależy od naszych priorytetów i oczekiwań względem produktu, po który zamierzamy sięgnąć. Moje oczekiwania względem dezodorantu OrganicLife się sprawdziły i nie mogę powiedzieć o nim nic złego.

Na samym końcu mam dla Was link do sklepu, gdzie możecie dokonać zakupu z rabatem -25%, wystarczy się zarejestrować i zrobić pierwsze zamówienie za minimum 160zł (100pkt). Dzięki takiej rejestracji macie nieograniczonym dostępem do kosmetyków w cenie hurtowej. A kolejne zakupy nie są wymuszone regularnym składaniem zamówienia, co za tym idzie możecie kupować kiedy chcecie i za ile chcecie 😊

Jeśli jednak jesteś zainteresowany kupnem produktów bez rejestracji to również mam dla Ciebie link do sklepu.

Zakupy z rabatem - tutaj dokonaj rejestracji


Do następnego! 

Placuszki z marchewki i cukinii wraz z sosem czosnkowym


Witajcie Kochani! Dzisiejszy przepis na placuszki z marchewki i cukinii został zainspirowany od pewnej dziewczyny, którą zaczęłam obserwować na Instagramie. Co prawda nie jest to typowe odzwierciedlenie Jej przepisu, ale ta przekąska powstała dzięki niej właśnie. Pierwotna wersja tego przepisu zamiast cukinii i pora posiada pietruszkę i bodajże jest tam też mleko, ale w moim przypadku ominęłam je. Generalnie dużo moich pomysłów na dania rodzi się w momencie, w którym przeglądam różne konta czy blogi kulinarne. Tu coś zobaczę, tam coś podglądnę, połączę w głowie i tworzę w kuchni. Tak to właśnie wygląda.

Placuszki z marchewki i cukinii wraz z sosem czosnkowym są bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu. Na samym początku zabrałam się za zrobienie sosu. Lubię, gdy ten jest wyrazisty w smaku. Zawsze najlepiej smakuje na drugi dzień, gdy czosnek przejdzie swoim aromatem pozostałe składniki

SOS CZOSNOWY
3 łyżki jogurtu naturalnego,
2 łyżki majonezu,
8 ząbków czosnku (+/-)
½ łyżeczki koperku suszonego
Sól, pieprz i kilka kropli soku z cytryny

Wymienione składniki umieszczamy w miseczce, a czosnek przeciskamy przez praskę. Wszystko razem mieszamy i odstawiamy na bok. Ten sos przygotowuję zawszę w takim samym schemacie, czasami różni się jedynie wielkością poszczególnych porcji, a wszystko to zależy od tego, ile sosu czosnkowego planuję zrobić.

PLACUSZKI Z MARCHEWKI I CUKINII
1 cukinia,
4 marchewki,
Pół pora,
2 jajka,
3 łyżki mąki,
Sól, pieprz i mielone ziele angielskie


Marchew i cukinię zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Por pokroić w drobne paseczki. Wszystko umieścić w misce. Dodać jajka, mąkę i przyprawić pieprzem, solą oraz zielem angielskim według uznania. Dokładnie wymieszać łącząc ze sobą wszystkie składniki. Smażyć na rozgrzanym oleju nakładając jedna dużą łyżkę powstałej mieszanki na patelnie. Coś na styl placków ziemniaczanych. 

Smacznego! :)

instagram @karellauk

Copyright © Simplliko